DRODZY P.T. CZYTELNICY!

 

Witam na mojej autorskiej stronie internetowej.

Pierwotnie zakładałem, że będzie poświęcona głównie książce "Die Ehrenmenschen. Ludzie Honoru.", ale postanowiłem, że pokażę też moje plany na przyszłość.

 

Pragnę od razu zaznaczyć,  że ta strona nie jest rodzajem suplementu. Nie zamierzam bowiem rozwijać tu poruszonych w "Ludziach Honoru." wątków. Przystępując do pisania musiałem wybrać dla książki formułę. Nie zamierzałem napisać czegoś typu podręcznik czy opracowanie naukowe, w zamierzeniu miało to być "czytadło" dla wszystkich, choć, w domyśle, głównie dla tych, którzy interesują się zagadnieniami takimi jak RIESE, Złoty Pociąg czy niemieckie badania naukowe okresu II wojny światowej.

Taka książka ma swoje prawa. Fabuła musi być w miarę płynna i nie może być przerywana zbyt długimi wyjaśnieniami, rzypisów dolnych lub końcowych raczej się w beletrystyce nie stosuje, zatem ileś niedopowiedzeń jest sprawą oczywistą. I właśnie dlatego trzeba mieć możliwość dopowiedzenia tego czy owego.

 

 = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = 

 

Nie przewiduję "publicznych wystąpień w sprawie książki" czy otwartych spotkań z Czytelnikami, gdyż zbyt cenię sobie moją prywatność, jednakże zdaję sobie sprawę, że winien jestem zapewnić każdemu, kto po moją książkę sięgnie, jakąś formę kontaktu ze mną, jej autorem. Postanowiłem zatem skorzystać z możliwości, jakie dają tzw. nowe technologie i media elektroniczne - stworzyłem stronę internetową, która pozwoli mi na kontakt z Czytelnikami. Kiedy pojawiają się pytania, jest możliwość przesłania ich do mnie, a ja staram się na nie odpowiadać. Na tyle, na ile pozwala mi moja wiedza, choć TAJEMNICE SUDETÓW ciągle, w zdecydowanej większości, tajemnicami pozostają.

 

I nie tylko o nich, gdyż poszukiwaniem tajemnic nie myślę się zajmować. Dobrowolne pchanie się pod ziemię w jakieś niezbadane dziury, gdy brakuje podstawowej choćby wiedzy saperskiej (o profesjonalnych detektorach i osprzęcie nie mówiąc) a wiek i zdrowie bardziej właściwe dla piastowania wnucząt niż podejmowania właściwych dla młodości ryzykownych eskapad? To już nie dla mnie.  Ale mogę, w jakiś przynajmniej sposób, służyć pomocą - pomagając zrozumieć.

 

Pytacie się często, dlaczego Sudety? Przecież Niemcy mieli też Góry Harzu, Bawarię z Alpami. Mieli i jak zapewne wiecie, tam także wykorzystywali dogodne lokalizacje. Tyle, że tego rodzaju przedsięwzięcia wymagają odpowiednio wykształconego społeczeństwa. Bawaria była chłopska, prosta, rubaszna. Do połowy lat 30-tych ub. wieku kultura przemysłowa Bawarii była porównywalna z polskimi Kresami Wschodnimi, czyli w praktyce żadna. Natomiast Sudety od stuleci przodowały w wykorzystywaniu i rozwoju technologii. Daleko od zazdrosnych francuskich oczu, z życzliwą, ukształtowaną przez ponad wiek współpracą angielskich arystokratów i przemysłowców. Sudety i Śląsk (nie ten Górny, ale ten "rdzenny" Śląsk, obejmujący obszar pomiędzy Łużycami, Wielkopolską, Saksonią i Czechami) miały wszelkie atuty, by przyjąć to wszystko, co niemiecka armia i nauka chciały przed wścibskimi oczami ukryć. Dlatego wiele z tego, co działo się w Sudetach dziełem przypadku nie było. Poza tym byli na Śląsku ludzie gotowi wykorzystać nieoficjalne kontakty i ponadnarodowe rodzinne koligacje, aby zapewnić swoim przedsięwzięciom, tak, swoim, gdyż jeśli już się w nie angażowali, to nadawali sprawom państwowym znaczenie równe domowemu, całkowite bezpieczeństwo?

 

Czy wiecie na przykład, że do wiosny 1945 roku ani jedna aliancka bomba na śląskie miasta przemysłowe nie spadła? To ciekawe, bo z Włoch Alianci docierali nawet w okolice Warszawy a startując z Anglii potrafili bombardować leżące na Górnym Śląsku zakłady chemiczne czy fabryki broni, ale nad dzisiejszy Dolny Śląsk i Sudety nie docierali? A przecież z Anglii nad taki choćby Wałbrzych było im bliżej niż nad Gliwice czy Zdzieszowice...

 

Czy wiecie, że do pierwszych dni Konferencji w Poczdamie brytyjski premier Winston Churchill walczył o to, aby Sudety pozostały w granicach Niemiec i były częścią brytyjskiej strefy okupacyjnej?

 

Zachęcam serdecznie do zapoznania się z zawartością zakładek PUBLICYSTYKA - tam kryje się sporo tematów, z których każdy zasługuje na to, by stać się odrębną książką.

 

Pozdrawiam,

 

Piotr H. "baron"

 

P.S.

Osoby, które regularnie odwiedzają moją stronę zauważyły zapewne, że ostatnio została ona dość gruntownie przebudowana. Ot choćby zamiast poprzedniego IMPRESSUM pojawiło się niniejsze NA POWITANIE.

 

Doszedłem do wniosku, że tak książka jak i ta strona adresowane są do polskiego Czytelnika, zatem postanowiłem, by niemieckich wtrętów było na tej stronie jak najmniej.